jesteś 
 gościem
 
 
 
 
 
 
 
 
 
gdy rozum śpi
 
nie wychodź mój miły po zmroku bo nie zmrużę oka tu w domu jesteś bezpieczny nic ci nie grozi zostań proszę bo nie wiem co powiem dzieciom kiedy się rano obudzą a ciebie nie będzie nie idź mój miły na wojnę bo nie zmrużę oka jesteś kochany za dobry by iść do piekła zostań proszę bo nie wiem co powiem dzieciom kiedy się rano obudzą a ciebie nie będzie
 
nasz truskawa
 
nasz truskawa
 
czego tu się bać
 
gdy zagubisz się ja odnajdę cię choćby sam diabeł użyczył ci schronienia i rozpoznam cię ja rozpoznam cię choćbyś przybrał postać stuletniego karła gdy odkochasz się ja zakocham cię na powrót i na przekór gdy zabijesz mnie zmartwychwstanę po 3 dniach albo w przyszłym wcieleniu cię urodzę po śladach twoich stóp kroczy moich szpiegów stu znam twój każdy najmniejszy ruch
 
słuchaj
 
czy nie masz wrażenia że świat nam podupadł na zdrowiu? tu podkasłuje a w innych kilku miejscach krwawi pewnie przypuszczasz że Bóg musiał o nas zapomnieć bo jak w swej dobroci mógłby na to przyzwolić on jest nie winny to wszystko przeze mnie Bóg jest niewinny on tylko wciąż bywa zajęty ja jestem łajzą i kiepsko radzę sobie z życiem bez przerwy wydzwaniam pod jego prywatny numer błagając o zdrowie bogactwo miłość i sławę jakby był moją prywatną złotą rybką
 
nie mów
 
nie mów mi do cholery że piwo to nie alkohol świat zna takich co z tej bzdury uczynili swoje motto dygocą nocą kuśtykają za dnia nie mów mi do cholery że wino to nie alkohol świat zna takich co z tej bzdury uczynili swoje motto dygocą nocą kuśtykają za dnia nie mów mi do cholery że wódka to nie alkohol świat zna takich co z tej bzdury uczynili swoje motto dygocą nocą kuśtykają za dnia
 
co miesiąc
 
i tym razem się udało znów zakwitłam na czerwono między udami dzisiaj możesz spać spokojnie bać będziemy się za miesiąc już za miesiąc proszę dziś mnie nie dotykaj bo dni kilka musi potrwać ta procesja jak drugoklasistka w maju purpurowy będę gubić płatek co drugi krok takie słyszy się rozmowy gdy pogasną wszystkie światła takie słyszy się rozmowy stojąc z uchem tuz przy ścianie
 
to jak będzie
 
mogłabym was wszystkich mieć na kolanach u stop gdybym tylko chciała wykpiwana pospolita śmierć potrafi wzruszyć nawet kamienie lecz w pogardzie mam pochlebstwa ludzi przy jednoczesnym mrugnięciu powieką możecie kochać mnie za darmo albo wcale ja za miłość nie płacę gdyby się chciało chcieć...
 
wo
 
jest kilka takich miejsc gdzie wczoraj nie istnieje gdzie można wciąż zachłysnąć się powietrzem parę miejsc gdzie nie czuję się ścigana przez napisy na murach
 
chciałoby się
 
jest taka ławka w samym sercu parku gdzie przesiadują niedziele dwie panny suszone śliwki z dłońmi w koronkach w brązowych paltach pod wspólna parasolką schowane przed deszczem kasztanów znają język wiewiórki i mowę drzew noszą takie same tanie klipsy w kształcie ślimaków urzeka mnie sposób w jaki jedzą ciastka kupione w sklepiku tym ze sprzedawcą bez ręki suszone śliwki pokochaj je suszone śliwki kasztanów deszcz
 
wiadomo
 
zagorzałe feministki w snach nie walczą o żadne ze swoich prawtylko z pokorą na kolanach pucują buty swych mężów tyranów wszystkie wierne żony w snach nie strzegą tak pilnie swoich łon które stają się bardziej uczęszczane niż ruchliwe ulice po szesnastej źli ludzie i przestępcy w snach pielęgnują dłonie matek swych wcierając w nie z czułością glicerynowy ochronny krem a ja w najkoszmarniejszych snach zasiadam w szkolnej ławie znów i nie pamiętam za cholerę kto napisał Litwo ojczyzno moja
 
xxx (trzy krzyżyki)
 
mówią że nie jedzą mięsa a w domu po kryjomu wylizują galaretkę z puszki po mielonce w towarzystwie cytują te same fascynujące trzy zdania a półki domowych bibliotek uginają się pod ciężarem babskich czytadeł w różowych okładkach
 
zoil
 
kurdupel nadęty miernota przeklęty z rybą w nazwisku bliźniemu po pysku z pretensjami do tronu tronu po Napoleonu ostatni z miotu bez krzty polotu przez świat nie doceniony bez szansy na żonę a po co mu żona przecież żadna niegodna bo każda kobieta ma w sobie cos z dziwki zadasz się z taką oskubie do-centa na te wszystkie smutki z nienawiści do sztuki on został krytykiem pewnie jest tutaj dzisiaj i jad mu się leje i z jadu kałuża
 
milena
 
przy jednej z ruchliwych ulic mieszka dziewczyna cud piękna jak obrazek Milena-jedynaczka gdy w ostrym słońcu mruży powieki mężczyźni wycierają ślinę z kącików ust Milena to nosi bieliznę na widok której zwykłe kobiety ze wstydu się rumienią kołysze biodrami w takt tylko sobie znanej melodii lecz wystarczy na nią spojrzeć by wiedzieć że to szlagier "Milena to dziwka" tak zwykli mawiać ci co jej nie mieli a bardzo chcieli by mieć
 
ani mru mru
 
udawaj że mnie kochasz nie rozczarowujmy świata a gdy przyjdzie jego koniec niech się kończy nie świadomy udawaj że mnie kochasz bym mogła spojrzeć w oczy tym którym przyrzekałam że nic nas nie rozłączy udawaj że mnie kochasz choćby przez zaciśnięte zęby chojnie obsypuj mnie kłamstwami i broń Boże nie mów mi prawdy udawaj że mnie kochasz okłamuj z całej siły bym się nie domyśliła że nas już nie ma miły na wasz temat cicho sza na wasz temat ani mru mru
 
niż
 
nie pytaj mnie ja naprawdę nie wiem skąd się wzięliśmy na tej tak umęczonej planecie może być tak lub może być siak albo całkiem na opak a przeczucia chybia o całą wieczność nie pytaj mnie ja naprawdę nie wiem co się wydarzy gdy przyjdzie nam zamknąć powieki na wieki może być tak lub może być siak albo całkiem na opak a przeczucia chybia o całą wieczność zapytaj mnie jaki mamy dzisiaj dzień lub która jest godzina...
 
 
Copyright © 2001 - 2018 | Designed by Wankom                   
stat4u