jesteś 
 gościem
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Rozmową Ani Ortodox z Katarzyną Nosowską rozpoczynamy "Bliskie spotkania wyższego stopnia" - podsłuchujemy rozmowy znanych postaci polskiej muzyki, które rozmawiają na przeróżne, niekoniecznie muzyczne tematy, np. NIEKONIECZNIE O MĘŻCZYŹNIE...!
 
Katarzyna Nosowska - wokalistka, autorka tekstów zespołu HEY.
Anja Orthodox - wódz zespołu Closterkeller.
 
Czasem boję się żyć i udaję...
Anja - O zespole Hey słyszałam zanim jeszcze nagrał płytę. Andrzej Puczyński z Kaśką Kanclerz mówili:
- teraz mamy nowy zespół, wylansujemy nową świetną grupę ... Najpierw w "Luzie" leciało "One Of Them". Pomyślałam O.K., ale nie do końca przemawiała do mnie ta muzyka. Nadawałam wtedy na zupełnie innych falach. Potem czytałam artykuły w Bravie i Popcornie - zespół Hey - piątka młodych, szczerych, cudownych, prawych ludzi, takich czystych... i wylizanych jak krowim jęzorem - pomyślałam sobie. Po prostu zbierało mi się na pawia. Dalej czytałam:
- urocza bezpretensjonalna Kasia za mikrofonem... ja swoją praktykę mam i wiedziałam, że ta bezpretensjonalna Kasia po prostu nie wie, co ze sobą zrobić za tym mikrofonem. Dla mnie to była jakaś głupia pipa. Polubiłam Cię dopiero rok temu, kiedy okazałaś się być rockmanką. Gdybyście weszli normalnym rockowym wejściem, to mielibyście do przodu, a jak wszyscy mówili, że Heya należy chwalić, bo to dobry zespół, nie pasowało mi to, bo wydawaliście się nieszczerzy. I co? Po latach wyszło na moje, bo w końcu nagraliście płytę prawdziwą i jesteście autentyczni.
Kasia - Na początku byliśmy na prawdę nieśmiali i zahukani. Straszne było, że wykorzystano to do promocji i zrobiono z nas ludzi, których jak się walnie w głowę to tylko się uśmiechną. Dlatego musieliśmy odreagować.
Anja - Ale widziałam, że w którymś momencie miałaś taki zamęt w głowie, że starałaś się dopasować do tych ram, a byłaś już wtedy na topie i to dopiero było straszne. Tylko Piotrek Banach był autentyczny, bo on na prawdę jest wzorowy.
Kasia - Tak on jest wzorowy. Są takie sytuacje nawet w normalnym życiu człowieka, kiedy trzeba powiedzieć basta, zamknij się albo nawet bardziej dobitnie. Ja normalnie w życiu codziennym przy was, w domu, klnę, a jak kiedyś w miejscu publicznym wyrwało mi się, to czułam się jak zbrodniarz. Albo kiedy nie chciałam iść na jakiś wywiad, to mi mówili - jak to, ty chyba chcesz zaprzepaścić swoją karierę.
Anja - Ja to miałam jeszcze dodatkowo gulę bo mi ich stawiano za wzór - zobacz jaki to miły zespół, zobacz, jaka Kasia jest urocza, a ty - cały czas jakaś wiedź-ma. Kasia tak się normalnie ubiera, każda dziewczyna może się tak ubrać i iść do szkoły.
Kasia - Ale to niestety będzie się jeszcze długo za nami ciągnęło.
Anja - Ale już rockmani was kupili, tej nowej płyty często słuchamy z zespołem w samochodzie. Dyskretnej troski trzeba mi...
Anja - Mnie nikt niczego nie każe. Także teraz przed nagraniem tej płyty próbowano ze mną rozmawiać i dowiedziałam się, że piąta płyta jest najważniejszą w historii zespołu, i na tym zakończyła się rozmowa...
Kasia - Innych zespołów firma też do niczego nie zmusza, a tylko stosuje... emocjonalny szantaż. To tak jak rodzice. Jedni walną w dupę, poboli i po chwili przestanie, inni zaś stosują szantaż psychiczny. Mówi się nam - wasza wola, ale jeśli nie zrobicie tego i tego, to wrócicie do biura. Dwa lata nas tak szantażowano, a że ja panicznie boję się biura, to...
Anja - Ale oni mają rację. Grając pewną muzykę, zarobisz dużo pieniędzy i będziesz w stanie się utrzymać. Grając muzykę, która się nie sprzeda, będziesz musiała pójść do pracy.
Kasia - Jeśli chodzi o muzykę, to nie jest tak, że graliśmy pod dyktando Kaśki Kanclerz. Jasne, że na trasie firma ma rację, kiedy mówi. że po koncercie należy wcześnie iść spać. Akurat mnie to nie dotyczy, ale możemy założyć sytuację, kiedy artysta baluje całą noc i potem trzeba odwołać koncert, bo ktoś stracił glos. Tu jasne, mają rację, ale kiedy ktoś mi mówi - jeżeli wyjdziesz na koncert w tej bluzie, w tej ohydnej, nie telewizyjnej beżowej bluzie, to zaprzepaścisz swoją karierę, to mnie śmieszy.
 
Sprzedałam siebie, winna jestem ja...
Anja - Jednak śpiewając: "sprzedałam siebie...", przyznałaś się, że byłaś nieszczera.
Kasia - to nie o to chodziło...
Anja - A o co? Masz okazję tłumacz się.
Kasia - Wszyscy myślą, że to ma jakiś związek z karierą, a to chodziło o sprzedawanie się jako człowiek o to, że dałam sobą manipulować.
Anja - A pisanie balladek na zamówienie.
Kasia - To nic tak. Nie pisaliśmy i na zamówienie, chociaż faktem jest, że czasem musiałam iść na kompromis. Kiedy mówiło się, że mamy zrobić nowy teledysk, kompromisem było to, że robiliśmy teledyski do balladek. Do dziś wiele osób myśli że jesteśmy zespołem od balladek. I w ten sposób straciliśmy wszystkich. Ci, którzy kupili nową płytę dla balladek są rozczarowani, bo ich tam właściwie nie ma. Zaś ci, którzy lubili nas za ostrzejszą muzykę, nie kupili płyty, bo stwierdzili, że jesteśmy wieśniakami od balladek.
Anja - Muszę pochwalić Cię za to że w końcu świetnie śpiewasz, w takim utworze po angielsku, tak pięknie dołem lecisz. W końcu nagraliście cię płytę, która mi się spodobała.
Kasia - Boję się sytuacji, w której znaleźliśmy się w tej chwili. Chciał bym pogodzić ze sobą bycie wokalistką i matką, a ty jesteś osobą, która dodaje mi sił. Obydwoje z mężem gracie, wychowujecie dziecko, a jednocześnie macie stałą, silną pozycję na rynku. W swojej kategorii nie macie sobie równych.
Anja - Ze mną wcale nie było tak pięknie. Kiedy spodziewałam się dziecka, chwilami myślałam, że to już koniec. Wtedy jeszcze byliśmy pod skrzydłami innej firmy, która skutecznie potrafiła zabić w muzykach chęć dogrania.
Kasia - Od dłuższego czasu myślałam o dziecku i już nawet obawiałam się, że jeśli dam się doszczętnie wciągnąć w pogoń za sukcesem, to nigdy go nie urodzę, bo zawsze będzie coś do zrobienia koncert, teledysk, kolejna płyta. Jako zespół upadliśmy i musieliśmy podjąć decyzję, co dalej...
Anja - To ja Cię pocieszę, my jako zespól upadaliśmy już ze cztery razy i od drugiego upadku każdy następny już mniej boli. Zauważyłam, że kobiety są w tej lepszej pozycji, że jak się wszystko wali to jeszcze zawsze mogą mieć dziecko.
Kasia - To nie było tak, że zajdę w ciążę i dziecko mnie uratuje.
Anja - Ale podniosło Cię to na duchu. Macierzyństwo daje dystans do wielu spraw.
 
I jeszcze raz do końca...
Anja - Znam rock'n'rol łowców, którzy po koncertach jadą równo po laskach, ale są też i tacy, którzy w ogóle nic, bo mają dziewczynę, która na nich czeka.
Kasia - A ja znam takich, którzy nie mają dziewczyn, a nie jadą, wolą się napić wódeczki. Wolałabym chyba jednak, żeby mój chłopak nie zakładał zespołu, bo ostatnio to wszyscy... No, może nie wszyscy, niektórzy tylko się całują.
Anja - A tobie zdarzały się takie jazdy?
Kasia - Nie, ja muszę być zakochana. Od dzieciństwa poruszam się w feministycznych klimatach. Teraz jestem zakochana i czuję, że to było mi potrzebne. Kiedy byłam sama, żyłam jak ostatnia łajza. Lubię się przytulać, lubię dotykać, ale z nim, bo go kocham. A poza tym na nasze koncerty przychodzą bardzo młodzi ludzie. Jak mogłabym z dzieckiem...? Nie chciałabym, aby ktoś mówił - miałem Nosowską. Dla mnie sex ma sens, tylko kiedy kogoś kocham.
Anja - A co to Cię obchodzi? Mi to było zawsze wszystko jedno. Ja też z pobudek feministycznych żyłam, tak jak żyłam, zanim byłam z moim mężem, bo jest on chyba pierwszym facetem, którego nie zdradzałam tak na prawo i lewo. Przytrafiały mi się grzechy i umiałam doskonale oddzielić sex od miłości. Często się zakochiwałam, ale też często przeżywałam fascynacje ładnymi chłopaczkami i konsumowałam ich bez najmniejszego skrępowania. Wcale nie przeszkadzało mi, że ktoś mówił, że ze mną spał. Gorzej, że byli też tacy, którzy nie spali, a mówili. A co? O Nosowskiej to nie słyszałam? Gdyby nie to, że ją znam to bym pomyślała, że ona niezła jest.
Kasia - Nie wiem, która z nas ma lepiej, bo być może ty lepiej potrafisz się cieszyć życiem. Ja częściej zakochuję się w odlocie faceta, nie musi być wcale śliczny. Co z tego. że ktoś jest ładny...?
Anja - To. że można go skonsumować i iść do domu. Choć zdarzali się tacy, którzy byli ładni, ale beznadziejnie głupi i musiałam im wciąż usta pocałunkami zamykać, żeby nie popaść w impotencję. Od kiedy jestem mężatką, to wszystko się zmieniło. Faceci facetami, ale pokutuje opinia, że niemal wszystkie kobiety są biseksualne. Ja też postanowiłam sprawdzić jak to jest z kobietą. Spróbowałam z jedną, drugą, trzecią, ale jedynym dobrym wspomnieniem jest moment, jak kiedyś dzierżyłam w dłoniach i w ustach bardzo piękny biust takiej koleżanki jednej swojej... no i drugiej też. Tak te biusty to jest bardzo atrakcyjna część kobiety. Ale nigdy z kobietą ciężarną nie byłam... Jestem jednak zdecydowanie heteroseksualna. Kiedyś w trasie z Closterkellerem jedna dziewczyna strasznie zaczęła mnie molestować, ja głupia na początku myślałam, że ona chce być moją przyjaciółką. Po pogoniach, biciu szyb, rękoczynach, w końcu któregoś razu dałam jej się do siebie zbliżyć. Powiedziałam, że skoro twierdzi, że jest tak świetna w łóźku, to ma pięć minut i niech spróbuje mnie zadowolić. I ona tak leży na mnie, a ja z tym zegarkiem... Czas mija - 10. 9. 8. 7... No, złaź... Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać...
Kasia - Ja po koncercie idę do hotelu i kładę się spać. Hey w ogóle jest nudziarskim zespołem, za to perkusista trochę nadrabia. Jest niezniszczalny, co jest ciekawe nie pije alkoholu! A wracając do kobiet, nie potrafiłabym mieć seksualnych związków z kobietą, ale lubiłabym mieszkać z jakąś dziewczyną. Niestety, kobiety rzadko potrafią nawiązać ze sobą głębszą więź.
Anja - Tak jak Renata Przemyk z Anką Saraniecką - ale one mają super!
Kasia - Miło mi jest wyobrażać sobie taką sytuację!
Anja - Ale niestety prawie zawsze w układ pomiędzy dwoma kobietami wchodzi facet i rozwala to wszystko. Baby są takie głupie, że w końcu jedna drugiej zaczyna faceta podciągać. Ja taka nigdy nie byłam, ale chyba należę do mniejszości!
Kasia - Być może taki układ potrafiłaby uratować fascynacja także fizyczna, bo wtedy facet nie miałby szansy !!!
Anja - To jeszcze gorzej, bo wraz z nim pojawiłaby się zazdrość! Kolana i już
Kasia - Pamiętam mój pierwszy raz. Miałam siedemnaście lat i wcale nie było przyjemnie. Mój chłopak po stu dniach bycia razem pierwszy raz pocałował mnie w usta.
Anja - Moim przestałby być już na dzień trzeci...
Kasia - Mnie wystarczyło, że on do mnie przemawiał. Nigdy wcześniej nie całowałam się z innym chłopakiem, chociaż pamiętam, że ściemniałam koleżankom, że tak. Pierwszy raz... Moi rodzice wyjechali, była wolna chata i on u mnie został na noc... ale było miło, że to akurat z nim, bo ja go bardzo kochałam!
Anja - Ja też miałam 17 lat. Wcześniej, oczywiście, całowałam się z różnymi chłopakami. Razem z trzema innymi koleżankami tworzyłyśmy "czwórkę" rozbuchanych małolat i cały czas zastanawiałyśmy się, która pierwsza... No, i ja byłam pierwsza. Kiedyś poszłam na lodowisko, jeździłam na łyżwach i nagle zobaczyłam faceta, prawie w wieku mojego ojca, po czterdziestce. Bardzo przystojny. To był typ modela z wybiegu. Stwierdziłam - ten mi się podoba, muszę go poderwać. Nie wiem, jak to zrobiłam, że on nagle do mnie podjechał. Gadka szmatka, zaprosił mnie na kawkę, umówiłam się z nim na drugi dzień i pomyślałam, z tym facetem to ja stracę cnotę - i już na trzecim spotkaniu nastąpiła próba, a na czwartym to już się stało. Potem jeszcze ze trzy razy się z nim przespałam, by zostawić go dla młodszego... i to już była prawdziwa miłość. Z tym chłopakiem spotykałam się dwa lata. To był bardzo burzliwy romans, jak w filmie, biliśmy się, a nawet on raz za Teatrem Wielkim chciał mnie zabić. Uciekałam przed nim samochodem... nie zapaliłam świateł, on się zorientował, wykonał rzut na maskę... uciekłam do innego narzeczonego, bo miałam wtedy już trzech na raz. Ja tu strasznie wypadam na Twoim tle, jesteś tak porządna, że i tak Ciebie nie sprowokuję...
 
 
notował: Tomasz Żąda
materiał: XL 3/96
 
 
Copyright © 2001 - 2018 | Designed by Wankom                   
stat4u