jesteś 
 gościem
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kasia Nosowska zwierza się, jaki jest stan ducha trzydziestoletniej gwiazdy rocka. Opowiada o małżeństwie, macierzyństwie i powodach swojej przeprowadzki ze wsi do centrum stolicy.
 
GALA: W sierpniu obchodzisz urodziny. Czy czas cię zmienia?
KASIA: Gdybym ciągle była taka sama, to bym się chyba załamała. Fakt, że się zmieniam, jest dla mnie dowodem na to, że idę do przodu. Mam bardzo nieskomplikowany cel przed sobą. Chciałabym opuścić ten świat, choćby z nikłym przekonaniem, że nie spartoliłam danej mi szansy. Chciałabym być spokojna na koniec. Na razie nie mogę, bo ciągle coś mi nie styka.
GALA: Czy był taki okres w życiu, że czułaś się zadowolona z siebie?
KASIA: Ależ ja ogólnie jestem zadowolona - nawet jeżeli nie do końca siebie lubię. Trudno by mi było funkcjonować, gdybym siebie nie znosiła. Nie mogę też jednak powiedzieć, że moje życie jest fantastyczne, to znaczy, że ja w życiu jestem świetna. Mam mnóstwo wad, ale zamiast skupić się tylko i wyłącznie na doskonaleniu siebie, ciągle narzekam. Komentuję zachowania ludzi i dopuszczam do sytuacji, w której nawiązując do biblijnej przypowieści - ciągle rzucam w innych kamieniami. Pierwsza wyrywam się do rzucania kamieniami, podczas gdy tak naprawdę - dzisiaj doszłam do tego wniosku, robiąc sobie kawę - powinnam jakiś duży głaz cisnąć przede wszystkim w siebie. Ale mimo wszystko lubię siebie.
GALA: Czym kierujesz się w życiu intuicją?
KASIA: Kiedyś byłam u numerolożki, która powiedziała mi, że mam kolosalną intuicję, ale nie wiem, czym się kieruję. Intuicja raczej nie wywodzi ludzi na manowce, | a więc biorąc pod uwagę wszystkie moje błędy i gafy, raczej nie korzystam z jej pomocy. Ale z drugiej strony, nie kieruję się też rozsądkiem, więc myślę, że górę biorą emocje.
GALA: Kiedyś powiedziałaś, że czujesz się starą duszą... ( jeżeli chcezsz przeczytać ten artykuł kliknij )
KASIA: Nie miewam snów, w których znalazłabym odpowiedź na pytanie, co robiłam dawniej. Natomiast z wielu możliwych teorii ta mówiąca o poprzednich i przyszłych wcieleniach wydaje mi się najbardziej logiczna. Historie o tym, że jeżeli będziemy sprawować się dobrze, to trafimy do nieba, są bardzo ładne, ale bajkowe. W takie rzeczy nie jestem w stanie uwierzyć. Jestem spod znaku Panny. Wierzę w to, co jest w miarę uzasadnione. Teoria o poprzednich i przyszłych wcieleniach wprawdzie nie jest w żaden sposób uargumentowana, ale wydaje się w miarę logiczna. Nie lubię także tych teoryjek związanych z interpretacją snów. Chociaż mam to szczęście, że śnią mi się ciekawe rzeczy. Gdybym była w stanie zgromadzić środki finansowe, żeby chociaż jeden z moich snów przenieść na ekran, to taki David Lynch to byłby Pikuś. Moje sny są bardzo filmowe. I do tego inspirujące.
GALA: W pisaniu tekstów?
KASIA: Tak, ale też dlatego że prowokują do myślenia. I jeżeli nawet te rozmyślania nie prowadzą do czegoś szczególnego, to fakt, że myślę, tłumaczy moją obecność na tym świecie.
GALA: Chodzisz do wróżek?
KASIA: Nie. Wkurzyłabym się, gdyby się okazało, że ktoś wie o moim życiu więcej niż ja sama. A poza tym jestem katastrofistką. Bałabym się, że u wróżki usłyszę same najgorsze rzeczy.
GALA: Skąd ten katastrofizm?
KASIA: To dla mnie jedyna słuszna postawa. Pokładać zbyt wielkie nadzieje w przyszłości i w ludziach, to jest moim zdaniem nieodpowiedzialne. Z ludźmi można się kolegować, ale uzależniać swój los od ich akceptacji to bezsens.
GALA: Rozczarowali cię ludzie?
KASIA: Nie. Ja po prostu nie chcę się przekonać, czy ludzie mnie zawiodą.
GALA: Podobno piszesz książkę...
KASIA: Na razie nie chcę o tym mówić. Czuję straszną paranoję, ponieważ mam świadomość, że wkraczam na terytorium, które nie jest moje. Ja jestem piosenkarką, rockową na dodatek, i nagle napisałam książkę... Przecież wszyscy mnie za to zjedzą.
GALA: Przejmujesz się tym?
KASIA: Nie, ale boję się o tym mówić. Mogę tylko powiedzieć, że to powieść.
GALA: Słyszałam o twojej działalności teatralnej...
KASIA: Kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy z Teatrem Montownia dwa projekty. Jeden upadł z braku pieniędzy, a drugi z braku cierpliwości. Widocznie nie będę aktorką. Mój kontakt z tą muzą w ogóle wygląda dość dziwnie. Do szkoły teatralnej się nie dostałam. Potem otrzymałam propozycje ról filmowych, które byty tak beznadziejne, że też do niczego nie doszło. Następnie był ten teatr i z tego też nic nie wyszło. Prawdopodobnie będę jedyną wokalistką w tym kraju, która nie zagra w niczym.
GALA: Powiedziałaś kiedyś, że marzy ci się "domek mody". Może mogłabyś zajmować się modą?
KASIA: Chyba nie. Skończyłam technikum odzieżowe, więc może byłoby rzeczą pożądaną... Tylko że znalazłam się w nim nie dlatego, że chciałam. Mój tata doszedł do wniosku, że powinnam mieć i zawód, i maturę. Nie lubiłam tej szkoły. A moda jako zjawisko przeraża mnie, bo zabija indywidualność. Jeżeli wydaje nam się, biorąc w sklepie jakąś rzecz, że sami decydujemy się na nią, jest to złudzenie. Bierzemy to, co nam polecono w telewizji albo w gazecie. Bo mamy mózg odrobinę wyprany. Dotyczy to wielu zjawisk: mody, religii... Jakieś religie są w pewnym momencie modne i nawet jeżeli wydaje nam się, że dążymy do spotkania z absolutem, aby uspokoić swoją duszę, to tak naprawdę wybór akurat tego a nie innego boga, to moda.
GALA: A co uspokaja twoją duszę?
KASIA: Natura. Tak dużo piękna, magii i doskonałości jest w drzewach. Gdy jeszcze mieszkałam na wsi, zdarzało mi się, siedzieć przed domem i dziubać nogą w kamykach. Myślałam wtedy: Chryste, takie kamyki... Jakie są spokojne. One po prostu są kamykami, a kwiatki są po prostu kwiatkami. Poza tym uspokaja mnie kontakt z moim dzieckiem, kiedy tak sobie leżymy i gadamy. Mikołaj ma tak nieprawdopodobne przemyślenia. Dzieci są wolne, dopóki rodzice, panie w przedszkolu lub w szkole ich nie zniewolą.
GALA: Twój syn ma pięć lat. Nie chodzi do przedszkola?
KASIA: Chodzi i już mi się to nie podoba, ponieważ czuję, że jest, że tak powiem, kąsany. A był tak nieskażony, naturalny, prawdziwy. Gdy zaczynamy wchodzić w dorosłe życie, zatracamy w sobie to, co piękne. Szkoda, bo dzieci są tak ciekawe.
GALA: Właśnie, mówiłaś, że przed trzydziestką będziesz miała trójkę...
KASIA: Nie wyrobię się. Nie ma takiej technologii, która by mi to umożliwiła.
GALA: Czy wyznaczysz sobie następną datę?
KASIA: Nie. Niczego nie planuję. Planowanie przypomina pisanie scenariusza, a w życiu scenariusze się nie sprawdzają.
GALA: Mówiłaś o tym, że uspokaja cię obcowanie z naturą. Dlaczego więc po czterech latach zdecydowałaś się na powrót do Warszawy?
KASIA: Dlatego że tam, gdzie mieszkałam, mój kontakt z naturą był co najmniej połowiczny. To była niby wieś, a wcale nie wieś, bo miałam dom położony przy drodze. Poza tym moja praca koncentruje się tutaj, w mieście, i prawie codziennie musiałam dojeżdżać 40 km, żeby załatwić sprawy. To było bez sensu. Poza tym muszę dbać o dziecko. Mikołaj idzie do szkoły. O ile mnie samotność może kręcić, o tyle dla niego jest ona niewskazana. On musi mieć kontakt z ludźmi...
GALA: Długo się zbierałaś do decyzji o przeprowadzce?
KASIA: Tę decyzję podjęłam nagle. Po prostu obudziłam się i stwierdziłam: sprzedaję dom. I zrobiłam to w ciągu miesiąca. Nie przeniosłam się, żeby mieć więcej przyjaciół, ale bardzo cieszy mnie kontakt ze zwyczajnymi ludźmi tutaj na Ochocie. Przychodzę do pani z kiosku i mówię jej: To, co zwykle, a ona daje mi Marlboro Light, bo wie, że takie papierosy palę.
GALA: W mieście pewnie wszyscy zwracają na ciebie uwagę.
KASIA: Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że jestem anonimowa. Nie zauważam, żeby ktoś mnie obserwował. Nawet tramwajami zaczęłam jeździć.
GALA: Trudno za tobą nadążyć...
KASIA: Sama nie nadążam. Zmieniam decyzje z sekundy na sekundę. Wiele osób mnie nie lubi. Ludzie zawodzą się na mnie, ponieważ gdy ktoś mówi: "Słuchaj, a może zrobiłabyś to i to", odpowiadam: "OK, spoko". A potem przychodzę do domu i myślę: "Chryste, nie mogę tego zrobić. Po pierwsze nie mam czasu, a po drugie wcale mi się to nie podoba". Więc dlaczego ja się zgodziłam?
GALA: Bo nie umiesz odmawiać?
KASIA: Tak, ale nikt nie traktuje mnie poważnie. Dzwonię do tego kogoś i mówię: "Słuchaj, nie mogę nagrać z tobą piosenki." "Ale dlaczego?""Mam teraz jakieś inne sprawy". "No coś ty! Nie zrobisz mi tego!". I zaczyna mnie urabiać, a ja zaczynam się ukrywać. To jest fatalne...
GALA: Czy mogłabyś podać mi jakąś swoją zaletę?
KASIA: Świetnie gotuję. Buntowałam się, bo myślałam, że życie nie polega na tym, żeby doskonalić się w sztuce kulinarnej. Potem się jednak złamałam. I po prostu umiem to robić.
GALA: Masz wrodzony talent...
KASIA: Myślę, że tak. Po ojcu. Gotowanie to jedna z niewielu rzeczy, które potrafię robić. No i jestem fajna w bliskich relacjach. Naprawdę. Potrafię być czuła i nie jestem wstydliwa. Kiedy się nie czepiam i nie robię scen, jestem super.
GALA: Czy nadal nie przyjaźnisz się z kobietami?
KASIA: Ja się w ogóle z nikim nie przyjaźnię. Przyjaźń jest dla mnie czymś tak skończenie idealnym, że nie podejrzewam, że może być możliwa. Moim zdaniem, o wiele łatwiej jest kochać. Pojęcie przyjaźni strasznie sobie wyidealizowałam.
GALA: A pojęcia miłości nie wyidealizowałaś?
KASIA: Nie. Miłość może się zdarzyć wielokrotnie. Natomiast nie znoszę ludzi, którzy mówią, że mają wielu przyjaciół. To już jest absurd. Nie można mieć wielu przyjaciół. Przyjaźń jest czymś bardzo szczególnym, największą próbą w kontaktach dwóch osób. Przyjaźń nie polega na tym, że się spotykamy w domu, pijemy herbatkę, winko i obgadujemy kolegów. To nie jest to, że pożyczamy sobie kasę albo jedziemy razem na wakacje. Przyjaźń to jest to, czego nie ma. Dlatego ja się nie przyjaźnię.I otwarcie o tym mówię.
GALA: Wspominałaś kiedyś publicznie, że niebawem staniesz na ślubnym kobiercu...
KASIA: O tych rzeczach już nie mówię. Popełniłam ten błąd wiele razy, ale teraz ostatecznie nie będę rozmawiać na ten temat. Mogę przedstawić mój stosunek do pewnych spraw, ale nie chcę poruszać moich prywatnych tematów. To, co się dzieje w moim życiu, jest moją sprawą i kilku bezpośrednio zainteresowanych osób.
GALA: Zapytam więc ogólnie: jaki jest twój stosunek do małżeństwa?
KASIA: Jest w tym jakaś magia, ale nie mogę rozgryźć, na czym to polega. Na pewno wystarczającym powodem, żeby wziąć ślub, nie jest ciąża. To niedobrze, że kobiety uprawiając seks, zapominają, że z tego mogą się wziąć dzieci. Jeżeli kobieta zapomina o tym, decydując się na bliską relację z mężczyzną, to jest to nieodpowiedzialne. Tutaj akurat mam dość ortodoksyjne podejście.
GALA: A wierzysz w dozgonną miłość?
KASIA: Lubię marzyć, że jest to możliwe, aczkolwiek badania mówią co innego. Chociaż ja znam taki przypadek. Znam parę staruszków, którzy są około 55 lat po ślubie. Gdy ich obserwuję przy okazji imienin czy urodzin, po prostu wymiękam. Chce mi się płakać ze wzruszenia, bo oni cały czas okazują sobie czułość. Są wiecznie wtuleni w siebie. Wiem, że uprawiają seks, co jest odjazdem, i - doskonale się uzupełniają. Ona jest trochę nieśmiała i skromna, a on taki dziarski i trochę szalony. Moi rodzice są trochę krócej po ślubie, ale też stanowią dowód na to, że wieczna miłość jest możliwa. Tylko, kurczę, tak mało jest tych przykładów...
GALA: jak myślisz, przyciągają się podobieństwa czy przeciwieństwa?
KASIA: Nie wiem. Według Anthony'ego de Mello, który jest moim guru, my tak naprawdę nie mamy pojęcia o tym, co to jest miłość. Żyjemy w kłamstwie, nawet jeżeli nam się wydaje, że kochamy i jesteśmy kochani. Prawdziwa miłość polega na tym, że kochamy druga osobę a to kim jest, podczas gdy u wielu związkach miłość opiera się na wzajemnym spełnianiu oczekiwań. Jeżeli ktoś jest taki, jaki chcemy, żeby był, to go kochamy. Według de Mello to nie jest miłość, tylko totalna ścierna. Wiec, szczerze mówiąc, nie znam osób. które bv się kochały w taki szczególny sposób. Nawet mój ojciec oczekuje czegoś od mamy, a mama od nieuo. Ta prawdziwa "de mellowska" miłość jest totalnie trudna, ale doskonała.
GALA: Potrafisz tak kochać?
KASIA: Nie, gdybym umiała taka być, to zostałabym mistykiem. Byłabym doskonała, ale nie jestem, niestety...
GALA: Niczego nie planujesz, ale czy np. za 5 lat widzisz się na scenie?
KASIA: Nie wiem... Rzadko można robić w życiu to, co się lubi. To jest wielkie szczęście. Jestem zajebiście wdzięczna i - żeby było jasne - nawet gdy trochę biadolę, to nie mam pretensji do losu. Bo moje życie jest piękne. Śpiewam od 10 lat. nagrałam mnóstwo płyt, chociaż mam poczucie, że jeszcze nie nagrałam płyty życia, l myślę, że kiedy nagram taka płytę, to na dwoje babka wróżyła. Albo będzie mi się chciało dalej śpiewać, albo w ogolę z niego zrezygnuję.
GALA: Myślisz, że można dojść do czegoś takiego, że się powie: "Tak, to ta płyta"?
KASIA: Myślę, że tak, bo ja ciągle jestem zblokowana. Nawet jeżeli chodzi o samo śpiewanie, jeszcze nie otworzyłam się tak, jak bym mogła. Zawsze jestem jakaś taka zawstydzona i stosuję dwie barwy: albo Kasia a la dziecko, albo Kasia wydarta. Dwie opcje, a wiem, ze jest ich więcej. Znam je, tylko że się wstydzę. Ale nic na siłę.
GALA: Jesteś ekshibicjonistka, która się wstydzi?
KASIA: Tak to dosyć niecodzienne połączenie. Za każdym razem, gdy przeprowadzę taką rozmowę, przekonuję się, że to jest jakieś przegięcie. Zdecydowanie nic jestem ani biała, ani czarna, tylko szara. Trochę taka, trochę taka.
 
 
rozmawiała: Agata Jankowska
materiał: Gala 3/2001
 
 
Copyright © 2001 - 2018 | Designed by Wankom                   
stat4u