jesteś 
 gościem
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Twoja płyta to dla mnie studium lęku. Jest tak neurotyczna jakby powstała podczas seansu hipnotycznego, bo terapia w zacisznym gabinecie psychologa już nie pomaga... jeśli wiesz co chcę powiedzieć
NOSOWSKA To były najpierwsze słowa... Film KRZYSZTOFA KRAUZE "Gry uliczne", do którego napisałam tekst utworu "Jeśli wiesz..." jest o mnie, o moim życiu, o tym, że kiedy się budzę wiem już jak będzie wyglądał mój dzień, że albo będę bogiem i dokonam wszystkiego czego zapragnę albo zakopana w kołdrę przeczekam go marząc żeby jak najprędzej się skończył... Walczę z tym, wstaję, piję melisę i wiara w to przywraca mnie życiu, żadna inna magia nie wchodzi w tę grę... Myślę, że każdy zna takie stany... Nie mogłam napisać tekstu o PYJASIE, bo zbyt mało o nim wiem, nie potrafię pisać tekstów na zamówienie... BANACH podpowiedział mi, że ten wielowątkowy film kojarzy mu się z często powtarzanym tam zwrotem: "wiesz co ci powiem" od razu do linii wokalnej słuchając kompozycji PIOTRKA podpasowało mi "jeśli wiesz..." tak jakby to ktoś idealnie zsynchronizował.
Często budzisz się z dłonią w nocniku?
N: Tak naprawdę dyskomfort poczułam na 2 tygodnie przed odebraniem kluczy do wreszcie własnego mieszkania, kiedy zabrakło mi 100 milionów. W pokoju dyrekcji ówczesnej firmy usłyszałam, że nie stać ich na to by mi pożyczyć a konto taką sumę... płakałam i śmiałam się na przemian, chciało mi się wymiotować i nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę, kompletnie nie wiedziałam jak zareagować... popełniłam straszny błąd bo niestety już przywiązałam się do wymyślonego scenariusza, w głowie miałam je już urządzone... kiedy ochłonęłam, stwierdziłam, że lepiej się stało bo nikomu nie będę musiała być wdzięczna i uległa za 100 baniek. I jeszcze nauczyłam się bardzo istotnej w życiu rzeczy: nie wierzyć, no kurczę, nie wierzyć.... chyba, że to ja jestem takim pechowcem... i wciąż spotykam ludzi, którym nie warto ufać.
A może po prostu jesteś, jak sama napisałaś w "O nas", ofiarą przedwcześnie obciętej pępowiny...
N: Bez wątpienia! Dzisiaj z odcięciem pępowiny czeka się aż przestanie pulsować, to znak, że dziecko gotowe jest wejść w nowy etap swojego życia, inaczej jeść, oddychać... nam odcinano natychmiast! Moja Mama rodziła na korytarzu łożysko kiedy mnie wywożono na inną salę, czujesz klimat?! Nie było mowy żeby dziecko przez chwilę jeszcze poleżało u matki na brzuchu. Położna wytłumaczyła nam jak wielki szok przeżywa taki noworodek. Przez 9 miesięcy żyje w idealnych dla siebie warunkach, stała temperatura, jedzenia pod dostatkiem, ciemność, zero wstrząsów, cisza, kontakt z matką, a tu nagle... hałas, porażająca jasność, zmiana temperatury, inna przestrzeń! Ostatnio przeczytałam książkę znanego psychiatry, który twierdzi, że obcięcie pępowiny w nieodpowiednim momencie rnoże być źródłem choroby psychicznej, która może się ujawnić nawet po bardzo odległym okresie od porodu. Tacy ludzie mają średnie szanse, by w życiu dorosłym poczuć się dobrze i pewnie. Doznałam olśnienia! Zawsze za swoje niepowodzenia i nerwice winiłam rodziców, nauczycieli i bliskich, a tym czasem oni popełniali błędy z tych samych powodów, też nie potrafili się przystosować i odnaleźć, a w dodatku mieli jeszcze gorsze dzieciństwo niż ja. Wiem, że takich osób, odczuwających bezpodstawny ból w żołądku, jak ja, jest więcej, wiem też, że czasem zwalenie winy na coś lub kogoś, czy też znalezienie przyczyny tego co nas gnębi bywa najlepszą terapią...
To o czym mówisz może być pierwszym lecz nie jedynym powodem dlaczego mamy tak zestresowaną, znerwicowaną i agresywną cywilizację, l nie chodzi mi wyłącznie o nasze pokolenie... myślisz, że możemy coś z tym zrobić?
N: Trzeba coś z tym zrobić. My może jesteśmy już nie reformowalni ale te dzieci, które teraz przychodzą na świat kiedyś dorosną, będą decydowały o ważnych sprawach. Czy nie lepiej mieć otwarte, kochające innych ludzi, nie sfrustrowane społeczeństwo? Dlatego wstąpiłam do "Stowarzyszenia na rzecz naturalnych narodzin". Niedługo ma powstać dom, w którym kobiety mogłyby rodzić w najbardziej komfortowych warunkach jakie by im odpowiadały. W stajence, na sianie jak Matka Boska, na żelaznym łóżku przy lampie naftowej, w ogrodzie, na świeżym powietrzu... wszystko po to by upodmiotowić kobietę, to, jak się nas do tej pory traktuje w wielu szpitalach zakrawa na barbarzyństwo. A wiadomo, jeśli matka nie jest zestresowana, dziecko też jest szczęśliwe. Będę dawała charytatywne koncerty, jeśli nie z HEYEM to sama i pomagała jak się tylko da. Zależy mi głównie na dzieciach, to one z racji swej bezbronności najbardziej potrzebują pomocy. Boże jakie to straszne, że małe dzieci chorują na raka!
A propos Boga. W "Mam na myśli" zaśpiewałaś: "nie strasz mnie piekłem, za dobrze piekło znam, każdy dzień podsuwa myśl, że nieba nie ma", zwątpiłaś?
N: Jeśli się wierzy w Boga to nie można wątpić, akceptuje się Go wierząc, że to jak nas doświadcza czemuś służy. Nie zwątpiłam w Jego istnienie, potrzebuję tej wiary, tyle, że pewnych rzeczy nie potrafię sobie wytłumaczyć i zrozumieć. Niedawno TVP pokazała dokument o chińskich domach dziecka. Zastanawiam się dlaczego żaden ze starych pierdzieli, którzy wymyślili, że jeśli w rodzinie pojawi się więcej niż jedno dziecko będzie mordowane, nie zadeklarował, że odbierze sobie życie ustępując miejsca nadliczbowe nowonarodzonemu dziecku? Skoro można zabić niemowlę, to jaki problem uśmiercić starca?! Wkurzyłam się, przepraszam, ale wiesz oglądając te wychudzone istotki siedzące w nagich łóżeczkach, pozamykane w dyby, sikające pod siebie dostawałam obłędu, wyłam, nie mogłam tego znieść, wyobrażałam sobie MIKOŁAJA w takiej sytuacji, byłam gotowa tak jak stoję pojechać tam i zabrać do domu choć kilkoro, przytulić je żeby poczuły, że są kochane...
"Przed siebie biec..." to jedyne co możemy zrobić?
N: Jeśli nie chcemy zwariować. To przenośnia... nikt nie jest w stanie znieść tego, co się na świecie dzieje, jedyną szansą na przeżycie jest nie myślenie o tym w kółko, choć to niezmiernie trudne... bo wyparte wraca w snach. Śnią mi się makabryczne rzeczy. Te wszystkie historie o zamachach, podłożonych bombach, stresują. Kiedy byłam w ciąży moje lęki ujawniały się w śnie, w którym urodziłam dwóch chłopców, sadzałam ich przy oknie i kiedy się odwracałam następował straszny wybuch. Urywało im rączki, nóżki, za każdym razem...
Magiczny krąg rodziny nie dał ci poczucia bezpieczeństwa...
N: Boję się jeszcze bardziej. O nich przede wszystkim. Nie należę do takich kobiet jak bohaterki z horrorów sprawdzające po ciemku co skrzypnęło w piwnicy. Boję się być sama w domu. Zapalam wszystkie światła, gromadzę potrzebne rzeczy najbliżej jak to możliwe i siedzę w jednym miejscu. Te wszystkie neurotyczne wyznania w tytułowym "Puk.Puk" są prawdziwe.
A czego się wstydzisz?
N: Faktu, że czasem zdarza mi się pragnąć więcej niż mam. Myślę, jakie ja mam debilne problemy, jak nieistotne w porównaniu z tym, co się wokół dzieje, powinnam stokrotnie dziękować za to, co mam bo grzechem jest marzyć o czymś więcej.
Dlatego tak drastycznie potraktowałaś odmienne kobiety w "O tobie?" pisząc: "bez duszy i sumienia głośno szlocha zauważywszy dziurę w swych nowych pończochach"...
N: To jest kontynuacja "Niekoniecznie o mężczyźnie". Jedna z takich kobiet zrobiła mi sporo złego w życiu, stąd kolejny wers: "z uśmiechem patrzy w lustro, Boga się nie wstydzi, gdy do celu zmierza po trupach swych bliźnich"... niestety obserwuję przyrost tego gatunku. Ten typ myśli, że kiedy użyje szminki od "Diora" od razu pretenduje do miana damy i kobiety! Mój tekst jest komentarzem takich poglądów. Ja uważam, że klasę się ma. I szminka od "Diora" nie czyni nikogo damą...
Ten kawałek obok "Gordona" to złośliwy, ale jednak humorystyczny tekst...
N: "Gordon" to tym razem żartobliwe zwalenie winy na kogoś. Tutaj ofiarą padł mój pies podejrzany o notoryczne obdzwanianie wszystkich znajomych psów 6 razy dziennie. No bo niby skąd takie kosmiczne rachunki telefoniczne? GORDON to w ogóle ludzki pies, tak twierdzi BANACH. Fakt coś w tym jest. Wzięliśmy go ze schroniska... wszystkie psy strasznie na nas krzyczały, ujadały wściekle i rzucały się w klatkach, nagle patrzymy, siedzi taki jeden na pupie, przez kratę ma wysuniętą łapę i nic, spokój, od razu się w nim zakochaliśmy. Lubi dobrze zjeść chłopak. Ma syndrom chomikowania na czarną chwilę. Kiedyś zniknął nam cały bochenek chleba. Znalazł się w... kanapie. Gest z łapą został mu do dziś, potrafi 20 minut prześledzić z dwoma opartymi o czyjeś kolana łapami, patrząc mądrze w oczy...
Jaki pan taki kram. Ty też kiedyś napisałaś "zjem sobie chleb i po brzuchu się poklepię", a teraz w "Pani Pasztetowej" nie chcesz się dzielić jedzeniem...
N: To prawda. Uwielbiam jeść. Zwłaszcza w stresie, podobnie jak większość kobiet. Już w przedszkolu moim marzeniem było otrzymać do własnej dyspozycji cały gar zagniecionych ziemniaków z sosem, taką paciaję, to był szczyt szczęścia. To niesprawiedliwe, że ci którym żarcie sprawia taką radość mają tendencje do tycia!
Ale "Pani Pasztetowa" to nie tylko afirmacja lodówki ale też... bezwarunkowej miłości, bo Pan Pasztet bez względu na obfitość kształtów Pani Pasztetowej poprosił ją o rękę... zmierzam do liryków, a właściwie erotyków.
N: Szczerze mówiąc to w "Też dobrze" mój głos brzmi tak idiotycznie seksualnie, że sama nie mogę uwierzyć, że to ja śpiewam... Zawsze marzyłam by napisać tekst o miłości fizycznej, erotyce, seksie... Uprzedzę pytanie o "Jeszcze jeden o tym", pisząc: "mogę być wszystkim, niewolnicą, świętą, ścierką" miałam na myśli fakt, że dzięki komfortowi psychicznemu jaki w naszym związku stworzył ADAM, przestałam się wszystkiego wstydzić. Zaufałam mu jak żadnemu mężczyźnie i nie zawiodłam się.
Nie da się tego nie zauważyć, erotyki, które dla niego piszesz są pełne oddania... w ogóle wasza miłość jest mocno symbiotyczna, myślę "O papierkach"...
N: Tu już mieszka magia. "O papierkach" jest wspomnieniem jednego wieczoru, podczas którego otarliśmy się o nią. Żadne wyznanie miłosne go nie zamaże. Są ludzie, którzy do końca życia czekają i szukają takiej miłości... Ja już znalazłam. Tylko to pozwała mi przetrwać...
 
 
szeptem: b@nita
materiał: BRUM nr 5(31)
 
 
Copyright © 2001 - 2018 | Designed by Wankom                   
stat4u