jesteś 
 gościem
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kiedyś twierdziłam, że nie nadaję się na matkę, a jeżeli już, to bez męża. Teraz odwołuję te chore teorie.
 
- Co jesz na śniadanie, z kim sypiasz, jakim jeździsz samochodem i dokąd udajesz się na wakacje?
- Od czterech dni na śniadanie, obiad i kolację jem to samo: sproszkowaną substancję, która ma podobno dostarczyć mi wszystkich niezbędnych witamin, mikroelementów i czterysta kalorii dziennie. Jestem na diecie. Nuda i nie ma o czym mówić. Już nie pamiętam, kiedy jadłam normalne śniadanie.
- Tak jadają gwiazdy?
- Tak jadają gwiazdy, które mają problem z nadwagą. Ale co rozumiesz przez słowo gwiazda?
- Wszyscy podkreślają, że w Polsce gwiazdą pop zostaje się po otrzymaniu Fryderyka. Wtedy radia puszczają w najlepszym czasie przeboje. Ty dostałaś w tym roku aż dwa Fryderyki za płytę "Puk Puk". To gwiazdom zadaje się pytania: z kim sypiasz, jakim jeździsz samochodem.
- Sypiam z mężem. O wakacjach nie myślę. Samochodem nie jeżdżę, bo nie mam prawa jazdy.
- Na ostatniej płycie śpiewasz, że twoja nerwica jeszcze cię nigdy nie zawiodła. A ludzie?
- Przyjaciele mają to do siebie, że wcześniej czy później zawodzą. Takie mam doświadczenia. W związku z tym nie poszukuję w tej chwili przyjaciół wśród ludzi. Gdzieś w głębi duszy może pragnę przyjaciółki od serca, ale wiem, że przyjaźń pomiędzy kobietami zawsze jest podszyta interesem. Jedna ze znanych kobiet powiedziała, że przyjaźń pomiędzy kobietą i kobietą jest tylko chwilowym zawieszeniem broni. Całkowicie się z tym zgadzam.
- Z mężczyzną próbowałaś?
- Na krótką metę, bo wkrótce wtargnęła w to wielka miłość.
- A nerwica naprawdę jest twoją przyjaciółką, czy to tak dla pokrzepienia serc słuchaczy?
- W piosence opisuję ją w sensie klinicznym, jako szereg przypadłości lirycznych. Zaczyna się wszystko od stresu. Niby nic, banalna sprawa, wszyscy doświadczają stresu. Ale osoby wrażliwsze mają tu już przechlapane. Wrażliwość to przyzwolenie na to, żeby świat na nas oddziaływał. Pocą się dłonie, bije szybciej serce, rośnie lęk w żołądku. W końcu balansujesz na granicy histerii. Tak to właśnie odbieram. Nie ma nic gorszego, niż odczuwać kulkę w żołądku. Wcześniej kulka pojawiała się przed sprawdzianami i przed maturą. Później już bez powodu. Z czasem odkryłam, że jestem wbrew pozorom silna i potrafię przetransponować moje lęki na coś pożytecznego i twórczego, na pisanie tekstów, śpiewanie. Mam wszystkie nerwy na wierzchu, co mi bardzo utrudnia życie, ale z drugiej strony w wieku 26 lat, w takim biegu, w jakim żyję, potrafię odczuwać jak dziecko, a to jest strasznie ważne.
- Zgaduję, że twoim nauczycielem jest syn Mikołaj.
- Nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na drzewa. A teraz potrafię siedzieć na ławce i gapić się na nie. Gapimy się razem. On je odkrywa, a ja przypominam sobie, jak są piękne. On uczy mnie także szczerości i spowalniania biegu.
- A co z rock'n'rollem?
- Gramy kilka koncertów w roku. Są ustawione tak, że jeśli ktoś ma ochotę nas zobaczyć, to zobaczy. Świadomie podjęliśmy decyzje, że nie chcemy być zespołem z pierwszej trójki listy przebojów. Sprawdziliśmy, jak to jest. Okazało się, że nie potrafimy być... właśnie, gwiazdami, Nie lubimy, nie chcemy tego dźwigać. Teraz mogę to już powiedzieć otwarcie: jeśli ktoś nie chce uszanować mojego prawa do bycia sobą i do posiadania życia prywatnego, to ja bardzo przepraszam, nie muszę tego kogoś znać. Dlatego nie żal mi tych, którzy odchodzą od nas, bo twierdzą, że mi się pieluchy na mózg rzuciły. Jest mnóstwo wokalistek, które nie mają dzieci, więc można się do nich przytulić, prawda? Jedyne czym chcemy się dzielić ze światem, to muzyka. Wcześniej ważne były plakaty, fotografie na każdym kroku i fani. Szłam do klubu wypić piwo (teraz już nie chodzę) i nagle ktoś pijany podchodził i ubliżał. Początkowo nie mogłam tego zrozumieć. Nigdy nie tworzyłam jakiegoś specjalnego wizerunku, nie starałam się udawać kogoś, kim nie jestem. Zawsze byłam zwykła. No i chyba w tym momencie wpędziłam się w kanał, bo ludzie odczytali tę moją zwykłość jako okazję do zaczepek, wywnętrzania się: jaką to okropną płytę nagraliśmy. Do tego musiałam wysłuchiwać: Nosowska pije piwo, a moja młodsza siostra jej słucha? Co z niej wyrośnie, jak ma taki wzór? l w końcu zaczęto tworzyć naszą historię poza nami, zapominając, że to my mamy do tego prawo.
- To może lepiej w ogóle przestać śpiewać?
- Jak ktoś lubi robić garnki, bierze glinę i lepi. Nawet jeśli istnieje zagrożenie, że nikt ich później nie kupi.
- Powiedziałaś, że odkąd zaszłaś w ciążę, poczułaś się wolna. Mdłości ci w tym nie przeszkodziły?
- Nie było mdłości. Kiedyś w ogóle twierdziłam, że nie nadaję się na matkę, a jeżeli już, to bez męża. Nie zaprzeczam: głosiłam takie chore teorie. Teraz je odwołuję. Niewiele wiedziałam. Nie potrafię opowiedzieć, jak to jest. Tak jak nie dam rady powiedzieć, co to znaczy być zakochanym.
- Nie unikasz ostatnio dosadnych słów, rozumiem, że w imię asertywności.
- l nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.
- A jak cię proszą o autograf, mówisz - spadaj?
- Były niezręczne sytuacje, że ktoś prosił o autograf, a ja śpieszyłam się do hotelu, żeby nakarmić dziecko. Mówiłam: przepraszam bardzo, dziecko czeka.
- Ryzykujesz, że powiedzą: woda sodowa jej uderzyła.
- Nawet jeśli zamówię taksówkę, zamiast jechać tramwajem, albo kiedy zjem całą czekoladę na raz, zamiast po kawałeczku, to już będzie dowód na oddziaływanie sodówki.
- Jak usypiasz Mikołaja? Śpiewasz mu rockowo o nerwicy i niekochanych dzieciach?
- Nie, opowiadam mu o tym, co się tego dnia wydarzyło i śpiewam po niemiecku, bo odkryłam, że to go od razu usypia. O kogutku i o kotku.
 
 
rozmawiał: Piotr Baran
 
 
Copyright © 2001 - 2018 | Designed by Wankom                   
stat4u